Page 291 of 293 FirstFirst ... 281287288289290291292293 LastLast
Results 4,351 to 4,365 of 4394

Thread: Elite Dangerous - luźna dyskusja.

  1. #4351
    No rozumiem, że straciłeś nadzieję, bo pamiętam z jakim entuzjazmem podchodziłeś do Elite.

    Ja jeszcze nie. Może tutaj jest kolejna różnica i to sprawia, że gra nadal mi się podoba w obecnym kształcie

  2. #4352

  3. #4353

    Smile ściana tekstu... brak TL; DR, run away...

    Ja tam wbrew pozorom nie widzę tak czarno jak Robinus, być może dlatego że zarabiam na życie produkcją oprogramowania i nie takie refactoringi się ze śfagrem po pijaku... yyy wróć. Ogólnie to co jest teraz moim skromnym zdaniem potrzebne, to wizja rozwoju Elite i niestety odrzucenie niektórych sztucznie limitujących założeń czy przyzwyczajeń. A przede wszystkim, jasnej i czytelnej woli biznesowej rozwoju tego produktu w sposób o wiele bardziej efektywny niż przez ostatnie prawie już 2 lata obserwowaliśmy z Horizons. Teraz nad produktem pracuje setka ludzi, jak już było wspomniane nie wszyscy to programiści. Co można by dodawać to temat rzeka wielokrotnie wałkowany na forum więc nie będę tutaj się powtarzał z konkretnymi pomysłami, spróbuję ogólnikowo. Dodam jedynie że wydaje mi się / mam nadzieję iż Horizons nie było "szczytem możliwości" FDev. Bo jeśli tak to mamy sytuację opisaną przez Robinusa. Załóżmy jednak optymistyczną wersję iż Horizons posłużyło do zabezpieczenia przyszłości firmy i odpalenia Coastera oraz portów konsolowych.

    To co teraz jest potrzebne to pozbycie się stygmy "mile wide, inch deep". A ta stygma jest tam nie bez powodu - i choćbyś nie wiem jak zaklinał rzeczywistość Mathiasie, to jest prawdą. Misje są proste a łączone jeszcze się dobrze nie kleją i często są bez sensu (wiem wiem, proceduralne itepe). Gracze potrzebują nowych gameplay loops, że tak zasunę z angielska, czyli po prostu czegoś fajnego do roboty dającego uczucie progresu a nie grindu. Zgadzamy się chyba wszyscy, że Credits i statki takim progresem nie są (a raczej, są zbyt małym progresem bo to narzędzia dzięki którym możemy wykonywać inne czynności w grze). I chyba również się wszyscy zgodzimy iż rola "nic nie znaczącego galaktycznego śmiecia" się nie sprawdza na dłuższą metę - bo wszyscy tak naprawdę wiedziemy "szare życia"! Brakuje IMHO rywalizacji pomiędzy graczami (wiem, nie wszyscy chcą), którą wielokrotnie proponowano choćby jako włączenie CQC do głównej gry. Ale i dla Solistów coś się powinno znaleźć w postaci choćby jakiejś ścieżki kariery (lub różnych ścieżek karier) z progresją, rozpoznawalnością, być może rozwojem postaci (choć to śliski temat bo jest konieczność level capa i odpowiedniego matchmakingu przy pvp, ale inni dają radę). W skrócie coś co odblokowywałoby dostęp do kolejnych części gry niedostępnych wcześniej. To powoduje że gracz miałby uczucie że cały czas osiąga jakiś postęp, a nie tylko ślepo grinduje materiały czy tłucze misje. Ja np. jestem zwolennikiem karier "charakteru" tzn. praworządnej i przestępczej, co już wygenerowałoby nowe możliwości w grze. Wspomniany wcześniej w temacie brak NPC, brak barów i interakcji - ja rozumiem że to nie jest wiedźmin 3 no ale naprawdę można by się postarać i choćby sprawić żeby NPC gadali o ważnych wydarzeniach w galaktyce lub na skali lokalnej (BGS/powerplay).

    A co do BGS / Powerplay - trzeba zszyć obecne mechanizmy, to co mamy to jakiś wysterylizowany świat w którym nic nie zależy od niczego tak naprawdę. W powerplay działy się (dzieją się?) dramaty i wielkie wiktorie i co? Ano właśnie - NIC. Wycięty, zaizolowany kawałek gry dla zainteresowanych "żeby reszty nie zmuszać". BGS - zamotany do granic możliwości, z niejasnymi zasadami, bez wyraźnych korzyści poza trollowaniem community goali czy "wrogich" frakcji... No bo co nam daje że frakcja Skrzydlaci Husarze na którą chuchamy i dmuchamy opanowała kolejny system? Ano właśnie - nic. Prawo do chwalenia się. Na gameplay nie wpływa to w żadnym stopniu. I to wyłazi na każdym kroku w Elite - boże właśnie sobie uświadomiłem że ono jest prawie jak Scam Citizen! Zestaw luźno lub w ogóle nie powiązanych ze sobą modułów w które można sobie wedle życzenia grać, ale przymusu nie ma.

    To co moim zdaniem jeszcze można by zrobić to paradoksalnie, spróbować przenieść rzeczy obecnie zewnętrzne (jak choćby eddb.io) do wewnątrz gry. Kompletna przeróbka mega niewygodnego systemu outfitingu na coś w rodzaju coriolisa też by się przydała. Presety, quick outfitting, czytelna informacja jak zmiany wpływają na statek (a nie ukrywana w 10 menusach bo ktoś użył już istniejącego systemu menu do czegoś do czego się to menu nie nadaje). Punkty informacji handlowej, dealerzy statków itepe itede... Tak, fajnie byłoby mieć do tego tryb pierwszoosobowy ("space legs"), ale równie dobrze zadowoliłbym się kilkoma lokacjami na stacji i animacją turbolifta ze star treka ;-).

    Mówiłem o szkodliwych założeniach - na chwilę obecną widzę kilka. Pierwsze i najważniejsze - "nie chcemy być jak Eve online". To założenie jest moim zdaniem bardzo błędne gdyż jak już wspomniałem, nie pozwala nam się sensownie organizować (bo i tak nie ma sensu) oraz jest używane jak tarcza przy każdej próbie zasugerowania zmiany status quo. Założenie to jest szkodliwe, gdyż najlepszy content w grze to właśnie content generowany przez samych graczy (tzw. emergent gameplay). Tak wiem TWH teraz to usiłuje robić. Ale tak naprawdę wasze akcje nadal są nieznaczące - patrz wyżej. Nie można nawet przypisać się w grze do własnej frakcji! "Bo nie chcemy Eve". Eventy takie jak z Salome, mimo ich technicznej żałości (instancing) pokazały jak bardzo głodne takich akcji jest community - więc dlaczego ich głodzić "w imię zasad"? Trzeba się czasem przyznać do błędu i zrobić coś inaczej, zwłaszcza że akcja z teleprezencją pokazała że jak chcą to mogą postawić na swoim i żadne lore przeszkodą im nie będzie.

    A skoro już o multicrew mowa - tutaj mamy kolejny przykład trzymania się głupich założeń. Weźmy całą aferę zarobków w MC które umarły zanim wyszły z bety. "Bo nowi dotrą za szybko do lepszych statków". I co z tego że tak się pytam? Trafi novice anaconda na Deadly Vipera i będzie rebuy. I trzeba będzie od nowa zarabiać. Ponieważ nie mamy żadnej ale to żadnej formy konkurowania w grze poza bezcelowym (z malutkim wyjątkiem Powerplay ale i tak zawsze jest SOLO/PG) PvP, które i tak nic nie daje (zwycięstwo czy wygrana - nie ma znaczenia), to to czy ktoś kupi anacondę w 2 miesiące czy 2 dni nie ma kompletnie żadnego znaczenia. A tymczasem na forum co chwilę gorzkie żale że gra jest za łatwa bo furtka bo eksploit bo cośtam. A tak naprawdę jeśli by dać inne cele, typu wspomniana progresja postaci oraz kariery wojskowe (które obecnie są katastrofalnym marnotrawstwem potencjału) to to czy ktoś się dorobił Condy w 2h nie miałoby znaczenia. Ważne byłoby żeby te statki miały wyznaczone role do różnorodnych zadań które będziemy realizować w grze. Tak teraz nie ma. Mamy owszem zestaw kompromisów, ale tak naprawdę da się grać/latać wszystkim.

    O ograniczeniach w przepływie danych np. eksploracyjnych kiedy jest teleprezencja bez laga nie wspomnę. Rozumiem to co dają one jeśli chodzi o ten szczątkowy gameplay eksploracyjny (trzeba wrócić z danymi cało), ale czy to jest aż taki zysk? Nie wiem. Eksploracja jest w naprawdę żałosnym stanie, a po dodaniu horizons mogłaby się mocno rozwinąć. Czy tak będzie - zobaczymy w najbliższym roku.

    Należałoby się również wreszcie przyznać że tryb solo to ściema, bo i tak jest always online. Widzę jego zalety (sam korzystam zwłaszcza w miejscach typu ruiny czy bazy gdzie się aż roi od ludzi głodnych czegoś nowego oraz krążących nad nimi PvPsępów ). Przyjąłbym że solo - ok ale wtedy nie możesz wpływać na galaktykę, ale założenia SOLO/PG/OPEN Fdev się sztywno trzyma, co moim i nie tylko zdaniem jest błędem. Myślę że dałoby się Open ugłaskać choćby przez wspomniane kariery, jakieś tam pomysły mam w linkach w sigu...

    Kolejna rzecz - brak antygrawitacji. To przykład nerdowego, wybitnie durnego założenia z czasów kickstartera które tylko utrudnia rozmaite rzeczy. Tak, ja wiem że bez tego stacje by się nie kręciły bo i po co. Ale ludzie, prawie całe science fiction ogarnia ten fakt. To naprawdę nie jest warte umierania za sprawę. A przez to nie możemy mieć np. długich włosów u naszych Holo-me (które to holo-me ja osobiście lubię bo dają trochę lepsze połączenie z postacią - dla mnie), oraz ludzie szukają problemów przy ewentualnym wprowadzeniu space legs. Mam nadzieję że nas thargoidzi nauczą jak panować nad grawitacją.

    Strasznie mnie "boli" (choć to nie wina FDEV) brak cross-platformowości pomiędzy PC a konsolami. Im więcej graczy tym ciekawiej. A jeśli soliści nie mają ochoty na kontakt z innymi graczami to wreszcie byłby sens używania filtrów galmapy przy planowaniu kursu... Można by również powrócić do silent running, ale wiem jakie to problemy panu sammarco sprawiło więc pewnie to jest nierealne.

    Jeszcze mógłbym trochę "ponarzekać" (choć staram się w miarę konstruktywnie) ale jedna rzecz mnie w Elite denerwuje najbardziej. Główny designer uznał że marnowacze czasu (timesinki) to świetny sposób na grę. I zachowuje się jak człowiek który mając w ręce młotek wszędzie widzi gwoździe. Otóż timesink nie jest jedną metodą przytrzymywania gracza przy grze, a używanie go do wszystkiego jest wręcz szkodliwe. Czasem naprawdę można graczowi rzucić kość i powiedzieć "masz baw się" a nie przez miesiąc go zwodzić aż się RNGjesus zlituje.

    A skoro już o rngjesusie mowa - ja rozumiem że proceduralne rzeczy itepe, ale używanie go do wszystkiego (oraz rngineers czyli podwójne kasyno) też nie jest dobre, gdyż prowadzi do grindu. Za przeproszeniem "pierdzielenie o szopenie" iż "graj graj to uzbierasz sam" jest tak oderwane od rzeczywistości jak twierdzenie że jak chcesz złożyć komputer to udajesz że sklepy komputerowe nie istnieją ale jeśli już jakiś mijasz po drodze to wchodzisz i kupujesz jeden losowy komponent. No po prostu nie. Ludzie tak nie działają, ludzie się skupiają na celu. A w danym momencie celem zarówno może być zdobycie przychylności jakiejś frakcji (obecnie poza kredytami i losowymi permitami [sirius]) nie ma to żadnego znaczenia) jak i podkręcenie tego beam lasera który lubię ale coś za powoli rozprawia się z osłonami przeciwników... Równie dobrze można powiedzieć - nie leć do bazy obcych, czekaj aż UA / UP samo wpadnie Ci w ręce i dopiero wtedy możesz. No nie i tyle .

    Ufff... Pominąłem połowę rzeczy które chciałem napisać ale i tak mi wyszła ściana. Ja cały czas mam nadzieję że Elite jednak wzbije się ponad swoją kałużę (mile wide inch deep), zintegruje jakoś lore tak jak gadaliśmy powyżej i będzie jeszcze lepszą grą niż jest obecnie. I nie należy się dziwić moim i innych narzekaniom którzy cały czas czekają na to co nam nostalgicznie FE2 i FFE oferowały kiedyś - a braki uzupełnialiśmy wyobraźnią - przeniesione w dzisiejsze czasy kiedy mamy w domach naprawdę potężne maszyny komputerowe o których w czasach FE2 nie śniło się nawet filozofom.

  4. #4354
    Na razie tylko tyle: cieszę się, że nareszcie mamy tutaj merytoryczną dyskusję, zamiast "gra jest beznadziejna" - "bzdura" - "właśnie że jest, totalnie meh" - "to nie graj"

    Akuratnie wybywam na zebranie, ale odpiszę później.

    Generalnie z większością tego, co napisałeś zgadzam się w mniejszym lub większym stopniu, część rzeczy to kwestia gustu i subiektywnego odbioru gry, a co do części będziemy musieli się po prostu agree to disagree

  5. #4355
    Dawno już nie było tyle treści na forum. Przeczytałem te ściany tekstu, ale nie prowokują mnie do dyskusji. Od 3 mcy nie gram w ED. Stała mi się obojętna. I to jest najlepsze co mogę powiedzieć w związku z ED. Odzyskałem spokój, mam mnóstwo czasu. Czasem zerkam jednym okiem co tu piszecie. Ta gra jest koszmarem. Mam nadzieję, że nie wrócę do niej nigdy.

  6. #4356
    Originally Posted by rootsrat View Post (Source)
    No to już kwestia subiektywnej opinii. Bo dla mnie np. Inżynierowie to świetny dodatek, który daje mi mnóstwo zabawy. Zbierać materiały można na milion różnych sposobów, od różnorodnych misji po szukanie w określonych systemach - tylko trzeba wiedzieć gdzie. I to ostatnie jest dla mnie największą bolączką Engineers, że np. muszę się dopytać lub poszukać, że dany materiał jest tylko w systemach z Famine lub Outbreak. Informacja w grze powinna być bardziej dokładna. Jeśli nie dosłowna, to chociaż bardziej dokładne wskazówki, gdzie to znaleźć. Ale to nie zmienia faktu, że Engineers to dla mnie mnóstwo frajdy, bo dzięki nim robię wiele różnorodnych rzeczy w grze. A to atak na bazę, a to niszczenie określonego typu statków, a to jazda łazikiem po planecie, a to skanowanie, a to misje pasażerskie, a to misje transportowe... Dla mnie bomba.
    No wlasnie porownujac do innych gier - chcesz cos ulepszyc, masz jakies matsy, wiesz mniejwiecej co i po co, albo jest NPC co Ci powie co potrzeba. Tu nie ma nic, mam nazbierane jakichs skanow, jakichs materialow, po co to i do czego? Nie wiadomo, moze za 2 miesiace sie okaze, ze jednak z tego cos mozna zrobic?

    O tym, ze chcac kupic statek w Shipyardzie nie ma nawet informacji o tym jakie on ma hardpointy to juz nie wspomne, bo to jest jakas parodia.


    Originally Posted by rootsrat View Post (Source)
    Multi crew mogłoby być lepsze, ale nie ma tragedii. Czasami wbijam do kumpli, którzy akurat są na eksploracji i znaleźli fajną planetę, gejzery czy kosmiczne dynie.

    A oni do mnie polatać myśliwcem na jakiejś wojence, jeśli znudzi im się eksploracja.

    Co to ulepszenia mechaniki lotu w SC to może i racja, aczkolwiek zbyt duże skrócenie czasu lotu w SC zabiłoby wg mnie odczucie skali tej gry. Przecież pokonujemy kosmiczne odległości, wyhamowanie z prędkości 500c powinno zająć chwilę... Mini-jumpy pomiędzy gwiazdami w systemie mają swoje plusy i minusy - w systemach, gdzie odległość między gwiazdami jest naprawdę duża może i miałoby to sens, ale w takich, gdzie jest to powiedzmy 100, 200 tys. Ls już mniej, bo wtedy np. ograniczasz szansę na spotkanie innych graczy. No i ciągle mam w głowie to pojęcie skali tej gry.
    Czekaj czekaj, czyli za szybkie latanie jest zle, bo zmniejsza uczucie skali gry, ale teleportacja na drugi koniec galaktyki to juz ok? A myslalem, ze powaznie rozmawiamy bez fanboizmu...


    Originally Posted by rootsrat View Post (Source)
    Fakt, to akurat dla mnie też nie ma sensu. Natomiast ja nie gram w Elite w trybie "maksymalizacja Cr/h", tylko tak jak pisałem, dla relaksu. To są rzeczy, które mi osobiście niespecjalnie przeszkadzają. Kwestia podejścia i tego, co lubisz w grach.
    Tez nie gram Cr/h, ale bezsensowne koncepty sa bezsensowne.


    Originally Posted by rootsrat View Post (Source)
    Ja też grałem w FE2 i FFE, to zawsze były moje top gry. Też wyryte w psychice i też kupiłem Elite: Dangerous w Premium Beta 2, razem z expansion passem. Ty się zawiodłeś, ja nie. Jak wyżej: kwestia podejścia i tego, co lubisz w grach, tak mi się wydaje. Wg mnie ED się udaje i jest rozwijana w dobrą stronę.
    Na samym poczatku sie nie zawiodlem. Bo liczylem na szybki rozwoj a wersje 1.0 traktowalem dalej jako Early Access. Ale w tym tempie to bedzie Early Access gdzies do sezonu 6.
    Liczylem na wiecej niz remake FE2, a w zasadzie to jest to co dostalismy - remake FE2 z dolozonym na sile instancjonowanym P2P multiplayerem, minus planety z atmosferami.
    20 lat pozniej liczylem chyba na wiecej, przez 20 lat duzo sie zmienilo:
    - w kwestii fabularno-kosmicznej Freelancer ze sporo liczba sekretow do odkrycia,
    - w kwestii MMO EvE ktore pokazalo, jak mozna stworzyc emergent gameplay dajac rozne narzedzia w rece graczy, pozwalajac trzymac terytoria, mechanizmy finansowe, dac duza czesc produkcji i ekonomii w rece graczy i w koncu wielkie wojny PvP,
    - czy w koncu WoW ktory pokazal, ze da sie zrobic MMO o mocnym podkladzie fabularnym.

    A FDEV powiedzial - a olac to, zrobimy remake i jakos to moze bedzie, moze pozniej cos dobudujemy. Jak to by byla gra single player za 30$ to moze tak, pograsz od czasu do czasu i spokoj.


    Originally Posted by rootsrat View Post (Source)
    Ja generalnie robię dosyć zaangażowany roleplay w Elite. Wymyśliłem sobie postać i staram się grać wg zasad, którymi ta postać się kieruje. Jest to jakieś tam wyzwanie, a taka gra daje mi naprawdę dużo frajdy. Elite moim zdaniem powinna być określana, jako gra role playing, bo to do niej najlepiej pasuje. Odgrywasz tu rolę pilota statku kosmicznego, jednego z wielu. Żyjesz w tym świecie. Polecam. Polecam też spojrzeć na ED w mikro-skali. Zainteresować się lokalnym konfliktem, postarać się wykurzyć Imperium z jakiegoś małego, niezależnego systemu, dowieźć ludziom żywność w systemie, w którym zapanował głód, lub lekarstwa do systemu ogarniętego epidemią.
    Tylko to na nic nie wplywa, oprocz tego, ze system przestanie miec famine napisane na mapie. Wow, dobra robota!


    Originally Posted by rootsrat View Post (Source)
    W ED nigdy nie było Single Playera. Był obiecany, ale nigdy nie zaimplementowany. Tutaj akurat rozumiem ból i rozczarowanie tych, którzy liczyli na single player, i FDEV tutaj dało ciała na całej linii
    Wlasnie mowilem o tym obiecanym.


    Originally Posted by rootsrat View Post (Source)
    Wtedy narzekałbyś, że już w ogóle nic nie trzeba robić, bo lot w SC jest nudny, a gra jeszcze sama wychodzi z SC, zamiast pozwolić na interakcję gracza
    Nie, wtedy mialbym czas zminimalizowac gre i poszukac informacji co jak zrobic na forum czy w internecie bo w grze zadnych nie ma


    Originally Posted by Robinus View Post (Source)
    "Elite: Dangerous" to Euro Track Simulator w kosmosie. Przelatałem w nim, relaksując się, cztery tygodnie życia.

    Niestety teraz - moim zdaniem nieudolnie - Frontier stara się zrobić z tego coś więcej. Multiplayer, CQC, multicrew, RNG, relogi - to wszystko boli zamiast bawić. A Elite: Dangerous zostanie po prostu remakiem starego "FRONTIER: ELITE".
    I taki remake by byl ok za jakies rozsadne pieniadze z normalnym trybem single player (i pozniej moze jakimis fabularnymi rozszerzeniami) i multi CQC. I jasnym stwierdzeniem, ze to remake FE2.
    Czyli forma marketingu jak Call of Duty - single + deathmatche multi.


    Originally Posted by Robinus View Post (Source)
    Fajnie jednak, że jak tylko najdzie mnie ochota na zwiedzanie drogi mlecznej - to nie muszę już wygrzebywać "FRONTIER: ELITE II" i wytężać wyobraźni jeszcze bardziej, żeby z punktów złożyć piękny kosmiczny pojazd. Odpalę ED i polecę ku zapomnieniu w gwiazdy. Do innych rzeczy są inne gry.
    Tylko przez always online, jak FDEV za 3 lata stwierdzi, ze gra sie juz nie oplaca i wylaczy serwer, to zostaniemy z niczym i dalej bedzie trzeba wygrzebywac tego FE2 na DOSboxie.

  7. #4357
    Originally Posted by StarLightPL View Post (Source)
    A co do BGS / Powerplay - trzeba zszyć obecne mechanizmy, to co mamy to jakiś wysterylizowany świat w którym nic nie zależy od niczego tak naprawdę. W powerplay działy się (dzieją się?) dramaty i wielkie wiktorie i co? Ano właśnie - NIC. Wycięty, zaizolowany kawałek gry dla zainteresowanych "żeby reszty nie zmuszać". BGS - zamotany do granic możliwości, z niejasnymi zasadami, bez wyraźnych korzyści poza trollowaniem community goali czy "wrogich" frakcji... No bo co nam daje że frakcja Skrzydlaci Husarze na którą chuchamy i dmuchamy opanowała kolejny system? Ano właśnie - nic. Prawo do chwalenia się. Na gameplay nie wpływa to w żadnym stopniu. I to wyłazi na każdym kroku w Elite - boże właśnie sobie uświadomiłem że ono jest prawie jak Scam Citizen! Zestaw luźno lub w ogóle nie powiązanych ze sobą modułów w które można sobie wedle życzenia grać, ale przymusu nie ma.
    To juz dawno sugerowalem.
    Albo powiazac "chain of command" : major faction -> Power -> Minor Faction, albo wywalic PP i ta mechanike przeniesc do graczowych minor factions i w ten sposob dac graczom jakakolwiek kontrole nad nimi.


    Originally Posted by StarLightPL View Post (Source)
    Wspomniany wcześniej w temacie brak NPC, brak barów i interakcji - ja rozumiem że to nie jest wiedźmin 3 no ale naprawdę można by się postarać i choćby sprawić żeby NPC gadali o ważnych wydarzeniach w galaktyce lub na skali lokalnej (BGS/powerplay)
    To co moim zdaniem jeszcze można by zrobić to paradoksalnie, spróbować przenieść rzeczy obecnie zewnętrzne (jak choćby eddb.io) do wewnątrz gry. Kompletna przeróbka mega niewygodnego systemu outfitingu na coś w rodzaju coriolisa też by się przydała. Presety, quick outfitting, czytelna informacja jak zmiany wpływają na statek (a nie ukrywana w 10 menusach bo ktoś użył już istniejącego systemu menu do czegoś do czego się to menu nie nadaje). Punkty informacji handlowej, dealerzy statków itepe itede... Tak, fajnie byłoby mieć do tego tryb pierwszoosobowy ("space legs"), ale równie dobrze zadowoliłbym się kilkoma lokacjami na stacji i animacją turbolifta ze star treka ;-).
    Patrz Freelancer, 2003 rok, dokladnie tak ma to rozwiazane - bar/sklepy/itp jako lokacje na stacji widziane z 3 osoby.
    Losowe NPC i losowe scenki gadania z nimi.
    Jest duzo sprawdzonych rozwiazan, nie trzeba odkrywac kola na nowo.
    Da sie i imersja jest duzo lepsza niz takie same menu jak teraz.
    Problem za to jest przy tym rozwiazaniu w VR - w VR nie powinienes nigdy wychodzic z 1 osoby. Takze space legs maja najwiekszy efekt WOW i sens w VR.


    Originally Posted by StarLightPL View Post (Source)
    To co teraz jest potrzebne to pozbycie się stygmy "mile wide, inch deep". A ta stygma jest tam nie bez powodu - i choćbyś nie wiem jak zaklinał rzeczywistość Mathiasie, to jest prawdą. Misje są proste a łączone jeszcze się dobrze nie kleją i często są bez sensu (wiem wiem, proceduralne itepe). Gracze potrzebują nowych gameplay loops, że tak zasunę z angielska, czyli po prostu czegoś fajnego do roboty dającego uczucie progresu a nie grindu. Zgadzamy się chyba wszyscy, że Credits i statki takim progresem nie są (a raczej, są zbyt małym progresem bo to narzędzia dzięki którym możemy wykonywać inne czynności w grze). I chyba również się wszyscy zgodzimy iż rola "nic nie znaczącego galaktycznego śmiecia" się nie sprawdza na dłuższą metę - bo wszyscy tak naprawdę wiedziemy "szare życia"! Brakuje IMHO rywalizacji pomiędzy graczami (wiem, nie wszyscy chcą), którą wielokrotnie proponowano choćby jako włączenie CQC do głównej gry. Ale i dla Solistów coś się powinno znaleźć w postaci choćby jakiejś ścieżki kariery (lub różnych ścieżek karier) z progresją, rozpoznawalnością, być może rozwojem postaci (choć to śliski temat bo jest konieczność level capa i odpowiedniego matchmakingu przy pvp, ale inni dają radę). W skrócie coś co odblokowywałoby dostęp do kolejnych części gry niedostępnych wcześniej. To powoduje że gracz miałby uczucie że cały czas osiąga jakiś postęp, a nie tylko ślepo grinduje materiały czy tłucze misje. Ja np. jestem zwolennikiem karier "charakteru" tzn. praworządnej i przestępczej, co już wygenerowałoby nowe możliwości w grze. .

    Mówiłem o szkodliwych założeniach - na chwilę obecną widzę kilka. Pierwsze i najważniejsze - "nie chcemy być jak Eve online". To założenie jest moim zdaniem bardzo błędne gdyż jak już wspomniałem, nie pozwala nam się sensownie organizować (bo i tak nie ma sensu) oraz jest używane jak tarcza przy każdej próbie zasugerowania zmiany status quo. Założenie to jest szkodliwe, gdyż najlepszy content w grze to właśnie content generowany przez samych graczy (tzw. emergent gameplay). Tak wiem TWH teraz to usiłuje robić. Ale tak naprawdę wasze akcje nadal są nieznaczące - patrz wyżej. Nie można nawet przypisać się w grze do własnej frakcji! "Bo nie chcemy Eve". Eventy takie jak z Salome, mimo ich technicznej żałości (instancing) pokazały jak bardzo głodne takich akcji jest community - więc dlaczego ich głodzić "w imię zasad"? Trzeba się czasem przyznać do błędu i zrobić coś inaczej, zwłaszcza że akcja z teleprezencją pokazała że jak chcą to mogą postawić na swoim i żadne lore przeszkodą im nie będzie.

    A skoro już o multicrew mowa - tutaj mamy kolejny przykład trzymania się głupich założeń. Weźmy całą aferę zarobków w MC które umarły zanim wyszły z bety. "Bo nowi dotrą za szybko do lepszych statków". I co z tego że tak się pytam? Trafi novice anaconda na Deadly Vipera i będzie rebuy. I trzeba będzie od nowa zarabiać. Ponieważ nie mamy żadnej ale to żadnej formy konkurowania w grze poza bezcelowym (z malutkim wyjątkiem Powerplay ale i tak zawsze jest SOLO/PG) PvP, które i tak nic nie daje (zwycięstwo czy wygrana - nie ma znaczenia), to to czy ktoś kupi anacondę w 2 miesiące czy 2 dni nie ma kompletnie żadnego znaczenia. A tymczasem na forum co chwilę gorzkie żale że gra jest za łatwa bo furtka bo eksploit bo cośtam. A tak naprawdę jeśli by dać inne cele, typu wspomniana progresja postaci oraz kariery wojskowe (które obecnie są katastrofalnym marnotrawstwem potencjału) to to czy ktoś się dorobił Condy w 2h nie miałoby znaczenia. Ważne byłoby żeby te statki miały wyznaczone role do różnorodnych zadań które będziemy realizować w grze. Tak teraz nie ma. Mamy owszem zestaw kompromisów, ale tak naprawdę da się grać/latać wszystkim.

    Należałoby się również wreszcie przyznać że tryb solo to ściema, bo i tak jest always online. Widzę jego zalety (sam korzystam zwłaszcza w miejscach typu ruiny czy bazy gdzie się aż roi od ludzi głodnych czegoś nowego oraz krążących nad nimi PvPsępów ). Przyjąłbym że solo - ok ale wtedy nie możesz wpływać na galaktykę, ale założenia SOLO/PG/OPEN Fdev się sztywno trzyma, co moim i nie tylko zdaniem jest błędem. Myślę że dałoby się Open ugłaskać choćby przez wspomniane kariery, jakieś tam pomysły mam w linkach w sigu...
    To jest moim zdaniem spowodowane przez "kryzys egzystancjalny" - gra nie wie czym tak naprawde chce byc.
    Dla mnie to wyglada jakby budowali remake, ale w pewnym momencie ktos wpadl na pomysl - a zrobmy z tego MMO, bedziemy sobie wydawali dodatki, bedzie fajnie.
    No i w sumie mialo to sens, bo jak masz cala dobrze wygenerowana galaktyke, to moze troche marnotrastwo na 1 gracza.
    Tylko trzeba bylo wtedy zrobic redesign i zrobic pelnoprawne multi-only.
    A zalozeniach mial byc single ktory potem magicznie zniknal i mamy taka hybryde, a jak wiadomo, jak cos jest do wszystkiego...

    Przy pierwszym dokowaniu do wiekszej stacji pomyslalem - ale jak tu ma zadokowac naraz duzo graczy (potencjalnie setki) jak jest tylko 20 ladowisk i jeden slot...
    No i wyszko szydlo z worka, ze to taki troche oszukany mutliplayer.

    Przez to nie mamy ani silnych watkow singlowych jak : silna fabula i narracja w grze, przerywniki, jednorazowe sekrety itp, patrz Freelancer, Privateer.
    Ani silnych watkow MMO jak : dzialania w grupie, wspolne cele i zbieranie na nie rzeczy/kasy, wplywanie grupami na swiat gry, prawdziwego multiplayera z duza iloscia graczy, mechanizmow regulujacych PVP.


    Dostalismy za to mnostwo minusow przez takie polaczenie :
    - bedac jednym czlowiekiem nie mozemy odzialywac za bardzo na swiat (slusznie), ale przez brak mechaniki grupowej i w 100 osob nic nie mozemy zrobic
    - Multiplayer przez P2P z instancjami, wiec mozna zapomniec o wiekszych grupach, wiekszych potyczkach w multi, wielkich bitwach o costam
    - cala interakcja z innymi graczami ograniczona do tego czy od siebie strzelamy czy nie

    Co do zlikwidowania Solo i PG, to najwpierw trzeba by miec jakichkolwiek mechanizmy kontroli PVP, nawet tylko z high security systemach.
    Teraz przyklad z CG - lataja 2 cuttery razem i przechwytuja wszystko co sie da i rozwalaja. I nie mozna w sumie nic im zrobic, bo :
    - policja NPC to im moze naskoczyc
    - nawet jak zbierzemy na nich grupe to nasza grupa przechwytujaca moze miec max 4 statki wiec to by musialy naprawde byc koksy
    - mozemy trafic do innej instancji i ich i tak nie znajdziemy
    - nie moge wyznaczyc nagrody np 10mil za nich zeby ktos ich upowal
    - jak gosc nabije sobie duze bounty, to zmienia statek na Sidiego i czeka az go ktos zabije, nic nie traci.



    Originally Posted by StarLightPL View Post (Source)
    Jeszcze mógłbym trochę "ponarzekać" (choć staram się w miarę konstruktywnie) ale jedna rzecz mnie w Elite denerwuje najbardziej. Główny designer uznał że marnowacze czasu (timesinki) to świetny sposób na grę. I zachowuje się jak człowiek który mając w ręce młotek wszędzie widzi gwoździe. Otóż timesink nie jest jedną metodą przytrzymywania gracza przy grze, a używanie go do wszystkiego jest wręcz szkodliwe. Czasem naprawdę można graczowi rzucić kość i powiedzieć "masz baw się" a nie przez miesiąc go zwodzić aż się RNGjesus zlituje.

    A skoro już o rngjesusie mowa - ja rozumiem że proceduralne rzeczy itepe, ale używanie go do wszystkiego (oraz rngineers czyli podwójne kasyno) też nie jest dobre, gdyż prowadzi do grindu. Za przeproszeniem "pierdzielenie o szopenie" iż "graj graj to uzbierasz sam" jest tak oderwane od rzeczywistości jak twierdzenie że jak chcesz złożyć komputer to udajesz że sklepy komputerowe nie istnieją ale jeśli już jakiś mijasz po drodze to wchodzisz i kupujesz jeden losowy komponent. No po prostu nie. Ludzie tak nie działają, ludzie się skupiają na celu. A w danym momencie celem zarówno może być zdobycie przychylności jakiejś frakcji (obecnie poza kredytami i losowymi permitami [sirius]) nie ma to żadnego znaczenia) jak i podkręcenie tego beam lasera który lubię ale coś za powoli rozprawia się z osłonami przeciwników... Równie dobrze można powiedzieć - nie leć do bazy obcych, czekaj aż UA / UP samo wpadnie Ci w ręce i dopiero wtedy możesz. No nie i tyle .
    No niestety to jest glowny powod, dla ktorego spedzam w Elite obecnie prawie zero czasu, czasem jakis CG zrobic na niski Tier dla kasy, albo obczaje nowy patch.
    Nie lubie jak ktos mnie wodzi za nos slot maszyna.

  8. #4358
    Macie sporo racji w tym, co piszecie, Panowie, i mimo że nie ze wszystkim się zgadzam, to nie będę dyskutował, bo obawiam się, że to do niczego nie doprowadzi. Mimo tego, że sporo argumentów Waszych ma sens, to jednak wiele rzeczy to są Wasze opinie lub subiektywne odczucia. Moje są inne i nigdy nie zgodzimy się w tym względzie. Dlatego uważam, że część z Waszych argumentów to nieobiektywne spojrzenie - i jakkolwiek nie ma w tym nic złego, to podawanie tego jako argumentów w dyskusji jest nie do końca w porządku. Bo o gustach, wiadomo...

    Druga sprawa jest taka, że wiele z tego, o czym piszecie to zaawansowany etap gry i ja wierzę, że prędzej czy później go w końcu otrzymamy (w takiej czy innej formie). Ale tak jak pisałem już wcześniej - FDEV to nie CIG i nie mają 150 pierdyliardów dolców, żeby móc sobie pozwolić na pracę nad wszystkim na raz. Więc ja biorę poprawkę na to, że oni najpierw budują podstawy, które następnie będą rozbudowywać i ulepszać, w miarę ich możliwości (zasoby ludzkie + $$$ + czas). Jeśli tego nie zrozumiecie i nie zaakceptujecie, to polecam Wam odłożyć ED na 3-4 lata i dopiero wtedy do niej wrócić, bo obawiam się, że do tego czasu gra nie będzie miała Wam wiele do zaoferowania.

    Originally Posted by StarLightPL View Post (Source)
    Pierwsze i najważniejsze - "nie chcemy być jak Eve online" (i reszta akapitu).
    O ile sam lobbuję za większą integracją grup graczy z ich frakcjami w grze, bo uważam, że to bardzo potrzebne, to jednak bardzo nie chciałbym, żeby ED stała się taka, jak Eve. Oszukiwanie innych, grożenie w RL, "to jest nasz system i nie wolno Ci tu wlatywać, a jak nie to wpierdziel", "a teraz zamykamy stację dla każdego oprócz ludzi z naszej grupy, siemanara" - z ludzi wyłażą same negatywne cechy. Sorry, ale to że ED powinno być bardziej jak Eve, to jest Twoja opinia, a nie jakiś argument. Dla Ciebie powinno, dla mnie nie. Kto ma rację? Nikt. Kto ma opinię? Każdy

    Należałoby się również wreszcie przyznać że tryb solo to ściema, bo i tak jest always online.
    Nikt nigdy nie powiedział, że Solo = Offline

    Widzę jego zalety (sam korzystam zwłaszcza w miejscach typu ruiny czy bazy gdzie się aż roi od ludzi głodnych czegoś nowego oraz krążących nad nimi PvPsępów ). Przyjąłbym że solo - ok ale wtedy nie możesz wpływać na galaktykę, ale założenia SOLO/PG/OPEN Fdev się sztywno trzyma, co moim i nie tylko zdaniem jest błędem.
    Debata Open/Solo jest tak stara i tyle już zostało na ten temat powiedziane, że naprawdę nie ma sensu o tym dyskutować. I zwolennicy, i przeciwnicy takiego rozwiązania potrafią użyć dobrych argumentów, które przemawiają za jednym lub drugim. Ja osobiście (i po długich przemyśleniach) jestem zdania, że z dwojga złego wolę jednak jak są te tryby. Wiem, że takie rozwiązanie ma sporo minusów, ale wolę te minusy zmuszanie graczy do ciągłego latania w Open, szczególnie newralgicznych systemach. Sam w 99% jestem w Open, do Solo skaczę tylko, jeśli chcę nagrać jakieś video lub zrobić dobrego screena.

    Kolejna rzecz - brak antygrawitacji. To przykład nerdowego, wybitnie durnego założenia z czasów kickstartera które tylko utrudnia rozmaite rzeczy. Tak, ja wiem że bez tego stacje by się nie kręciły bo i po co. Ale ludzie, prawie całe science fiction ogarnia ten fakt. To naprawdę nie jest warte umierania za sprawę. A przez to nie możemy mieć np. długich włosów u naszych Holo-me (które to holo-me ja osobiście lubię bo dają trochę lepsze połączenie z postacią - dla mnie), oraz ludzie szukają problemów przy ewentualnym wprowadzeniu space legs. Mam nadzieję że nas thargoidzi nauczą jak panować nad grawitacją.
    Opinia. Mi się ten aspekt akurat podoba, a to że utrudnia rzeczy jakie jak długie włosy... To już sprawa FDEV żeby to ogarnąć od strony technicznej. Mam nadzieję, że im się to w końcu uda.

    A skoro już o rngjesusie mowa - ja rozumiem że proceduralne rzeczy itepe, ale używanie go do wszystkiego (oraz rngineers czyli podwójne kasyno) też nie jest dobre, gdyż prowadzi do grindu.
    Jakkolwiek zgadzam się z tym, że podwójne RNG to pomyłka oraz z tym, że część rzeczy nie powinna być schowana za rzutem kostką, a możliwość ich zdobycia jakoś sensownie podana graczowi, to jednak grind... Grind każdy robi sobie sam Ja jeszcze chyba ani razu nie czułem, że grinduję w ED. Ta gra po prostu sprawia mi przyjemność. A jeśli coś zaczyna być denerwujące i nudne, to ja po prostu przestaję to robić. Dwa lata zajęło mi dojście do Anacondy i zmodyfikowanie jej tak, że jestem zadowolony. Ale mi się w ED nigdzie nie spieszy. Jestem nastawiony na lata gry, więc może dlatego nie czuję, że jest tutaj jakiś grind.

    Jedynym aspektem gry, który zmusza to grindu jest moim zdaniem PVP, bo tutaj jeśli chcesz się liczyć, to MUSISZ mieć wymaksowany statek. Nic innego tego nie wymaga. Możesz, ale nie musisz. Chcesz? To spokojnie sobie do tego dochodź. I wcale nie mówię, że "przy okazji, aż samo wpadnie". Skanuj data pointy na planetach. Jak zacznie się nudzić, to zacznij robić misje. Przy okazji zamontuj skaner i skanuj high wake'i. Nudzi się? To leć na RES i zbieraj materiały z zestrzelonych statków. Dość? Hajda na planetę i poszukaj meteorytów SRV. Dość? Wkakuj w Delfina i rób misje pasażerskie, przy okazji czytając sobie informacje o lore z boi turystycznych. Przy okazji tych wszystkich czynności wskakuj w USS raz na czas. A później zerknij w Inventory. Nagle okazuje się że masz na 15 rzutów tego, czego potrzebujesz

    Ja w ten sposób podchodzę do sprawy i naprawdę jeszcze ani razu nie czułem, że grinduję. Ale jeśli będziesz zmuszał się do robienia przez tydzień tego samego, to oczywistym jest, że poczujesz grind, zniechęcenie i wypalenie. Spróbuj obejrzeć swój ulubiony film 100 razy z rzędu. Za którym razem uznasz, że masz dość? Czy to będzie oznaczać, że film jest zły? Nie - to Ty przedobrzyłeś z jego oglądaniem.

    Podkreślam - przy tym wszystkim 100% RNG jest błędem. Ale ED nie zmusza do grindu, ona go umożliwia. Ale to gracz WYBIERA grind.

    Ufff... Pominąłem połowę rzeczy które chciałem napisać ale i tak mi wyszła ściana. Ja cały czas mam nadzieję że Elite jednak wzbije się ponad swoją kałużę (mile wide inch deep), zintegruje jakoś lore tak jak gadaliśmy powyżej i będzie jeszcze lepszą grą niż jest obecnie. I nie należy się dziwić moim i innych narzekaniom którzy cały czas czekają na to co nam nostalgicznie FE2 i FFE oferowały kiedyś - a braki uzupełnialiśmy wyobraźnią - przeniesione w dzisiejsze czasy kiedy mamy w domach naprawdę potężne maszyny komputerowe o których w czasach FE2 nie śniło się nawet filozofom.
    Tak jak pisałem, jeśli oczekujesz zaawansowanego produktu, to polecam odłożyć grę na półkę na dłuższy czas. Jak wrócisz, to zapewne dostaniesz to, czego chcesz. Ja w tym czasie nadal będę skupiał się na tych aspektach gry, które mi się podobają i omijał te, które są niedopracowane

    Originally Posted by chotnik View Post (Source)
    Czekaj czekaj, czyli za szybkie latanie jest zle, bo zmniejsza uczucie skali gry, ale teleportacja na drugi koniec galaktyki to juz ok? A myslalem, ze powaznie rozmawiamy bez fanboizmu...
    Teleportacja na drugi koniec galaktyki jest na chwilę. Jeśli chcesz tam polecieć i samemu wylądować, aby to nadal musisz na to poświęcić czas. Tu tkwi różnica. Wiem, dla Ciebie pewnie nie ma różnicy między obejrzeniem kosmicznej dyni z siedzenia statku kumpla, a poleceniem tam samemu. Dla mnie jest i dlatego dla mnie jedno wpływa negatywnie na odbiór skali, a drugie nie.

    Na samym poczatku sie nie zawiodlem. Bo liczylem na szybki rozwoj a wersje 1.0 traktowalem dalej jako Early Access. Ale w tym tempie to bedzie Early Access gdzies do sezonu 6.
    Patrz wyżej komentarz o odłożeniu grey na dłuższy czas, bo gwarantuję Ci, że nieprędko dostaniesz to, na co liczysz.

    A FDEV powiedzial - a olac to, zrobimy remake i jakos to moze bedzie, moze pozniej cos dobudujemy.
    Tak powiedział? Kiedy i gdzie?

    Tylko to na nic nie wplywa, oprocz tego, ze system przestanie miec famine napisane na mapie. Wow, dobra robota!
    No dobra robota. Mi coś takiego sprawia satysfakcję. Udało mi się pomóc ludziom, którzy głodowali. Gram w ED w duchu role play, jeśli Tobie to nie odpowiada, no trudno. Mi odpowiada.

    Tylko przez always online, jak FDEV za 3 lata stwierdzi, ze gra sie juz nie oplaca i wylaczy serwer, to zostaniemy z niczym i dalej bedzie trzeba wygrzebywac tego FE2 na DOSboxie.
    O, masz jakieś informacje na ten temat czy po prostu jesteś czarnowidzem? To jest właśnie malkontenctwo, sorry. Ile razy to już czytałem na forum, że gra upada, a FDEV już już prawie prawie zbankrutował i Elite na pewno skończy marnie, a serwery zostaną wyłączone pojutrze. A w piątek niebo spadnie nam na głowy. A tymczasem FDEV właśnie kończy budować nowe biuro obok starego, a lada dzień rozpoczną prace nad trzecim obok ED i PC dużym tytułem, bazowanym na "popularnej serii filmów z Hollywood" (cytuję FDEV).

    To tyle z mojej strony. Kończę już dyskusję, bo nie dogadamy się nigdy. Macie po prostu inne (moim zdaniem na chwilę obecną zbyt wygórowane) oczekiwania co do tej gry i nie sądzę, żeby FDEV zdołał Was zadowolić w najbliższym czasie. Ja bardzo chciałbym też już grać w tę końcową wersję ED z wizji Brabena, ale jestem realistą i zdaję sobie sprawę, że do tego daleko, bo takiego projektu jak ED nie kończy się w 2 lata, jeśli nie ma się odpowiednich nakładów finansowych i zasobów ludzkich. FDEV radzi sobie jak umie, raz lepiej, raz gorzej.

    Jestem też jednak optymistą i - do znudzenia będę to powtarzał - wolę skupiać się na dobrych rzeczach niż na złych. Co prowadzi do pytania z mojej strony - co Wam się w ED podoba. Bo od długiego czasu dyskutujemy o tym, co jest nie tak z ED. A może dla odmiany pogadamy o tym, co Wam się podoba w grze?

    Dla mnie in plus:

    + Lore + zagmatwane wątki fabularne
    + Wolność wyboru w tym co się robi
    + Potencjał RP
    + Community!
    + Drogę Mleczną w skali 1:1
    + Relaksujący klimat
    + Udźwiękowienie
    + Grafikę
    + Model lotu
    + Ciekawy system wyposażenia statków (zawsze są plusy i minusy danego rozwiązania)


    ::EDIT::

    Jest jeszcze jedna bardzo ważny aspekt, o którym nie napisałem. Community.

    Skrzydlata Husaria daje mi w tej grze tyle, co żaden inny content. Poczucie przynależności do grupy, to, że razem latamy, mamy jakieś strategiczne cele do osiągnięcia i razem na nie pracujemy, to że co chwila ktoś organizuje jakiś event, a to wyścigi, a to skoki, a to konwój handlowy, a to wyprawę eksploracyjną... Sądzę, że gdyby nie TWH, to być może czułbym się podobnie do Was. Natomiast bycie częścią tak zaangażowanej w grę społeczności to naprawdę świetna sprawa.

    Rozumiem, że ktoś może nie chcieć przynależeć do grupy, bo to wiąże się z jakimiś tam ograniczeniami czy przymusem robienia czegoś (akurat w TWH to jest zminimalizowane, aczkolwiek normalną rzeczą jest, że bycie częścią społeczności wiąże się z pewnymi kompromisami). Ale nawet jak macie awersję do należenia do zorganizowanej grupy, są organizacje takie jak Fuel Rats, Buckyball Racing Club czy Canonn, gdzie nie ma żadnego przymusu czy nakazów/zakazów, tylko trzeba chcieć się trochę zaangażować.

    Dlaczego nie spróbujecie dołączyć np. do Buckyball - chłopaki organizują wyścigi przez kilka systemów i to jest naprawdę świetna zabawa. Nie trzeba się nigdzie rejestrować, zakładać konta, czytać regulaminu... Wystarczy wziąć swój najszybszy statek i polecieć na start, a zakończyć na mecie.

    Albo Fuel Rats - może pomoc innym Commanderom, którym skończyło się paliwo da Wam satysfakcję z gry? Niektóre historie opisywane przez Szczury brzmią naprawdę jak scenariusz na świetną przygodę w kosmosie.

    A jeśli macie zacięcie naukowe, to zawsze możecie wkręcić się w rozwiązywanie zagadek, które FDEV stawia na drodze do odnalezienia kolejnych baz, beacnów czy megashipów.

    W tej grze naprawdę jest co robić. Trzeba tylko po pierwsze chcieć, a po drugie ruszyć cztery litery i zacząć coś robić.

  9. #4359

    Post

    Pozwólcie że się dołączę do tej jakże zacnej dyskusji.

    Originally Posted by rootsrat View Post (Source)
    O ile sam lobbuję za większą integracją grup graczy z ich frakcjami w grze, bo uważam, że to bardzo potrzebne, to jednak bardzo nie chciałbym, żeby ED stała się taka, jak Eve. Oszukiwanie innych, grożenie w RL, "to jest nasz system i nie wolno Ci tu wlatywać, a jak nie to wpierdziel", "a teraz zamykamy stację dla każdego oprócz ludzi z naszej grupy, siemanara" - z ludzi wyłażą same negatywne cechy. Sorry, ale to że ED powinno być bardziej jak Eve, to jest Twoja opinia, a nie jakiś argument. Dla Ciebie powinno.
    Aż mi się przypomniała pewna sytuacja.
    Systemy Hussarskie. HR 8444
    Gdy tam latałem i się "bawiłem" (nie przeszkadzając bezpośrednio graczom. [No... może raz kogoś wywaliłem z SuperCruise, ale tylko raz[Szkoda że go nie zabiłem... potem na mnie polował]]) to po pewnym czasie okazało się że jest na mnie ogromna nagroda która przekraczała powyżej 20 mln.
    I pewne grupki goniły mnie jak opętane po pobliskich systemach, niektóre proponowały mi nawet legendarne "1vs1", ważne by mnie jakoś zabić.
    Potem w sumie to ochrzaniłem całą tę sytuację i grindowałem (lubię grindować, jestem człowiekiem grindu, dla mnie grind jest czymś więcej niż jakaś "fabuła" czy "grafika", najlepszy grind to kosmiczny grind) po drugiej stronie bańki cywilizacyjnej.

    Pamiętam jak AveMe polował na mnie swoim kochanym FreeDeLacnerem z powodu że usłyszał gdzieś te miliony które są za zabicie mnie.
    Więc trochę się zabawiliśmy ale ostatecznie nikt nie zginął.
    Nie mam za złe że mnie próbowaliście zabić, fajnie nawet było... ten dreszczyk podczas ucieczki.

    Tutaj ludzie mnie chyba znają z powodu że nie lubię TWH za panujące tam zasady i że jestem wrogo nastawiony na polską frakcję.
    Tak naprawdę to żałuję że rozpętałem "mini bitwę", to była moja wina i mam nadzieję że nie jesteście na mnie źli, moim zdaniem gra powinna bawić a nie wywoływać agresję do drugiej osoby.

    Może i nie chcę należeć do TWH, ale nie jestem zły na was, trochę mnie poniosło w wątku TWH, mam nadzieję że mi wybaczycie.

    Pozdrawiam.

  10. #4360
    Originally Posted by Dorion300 View Post (Source)
    Pozwólcie że się dołączę do tej jakże zacnej dyskusji.



    Aż mi się przypomniała pewna sytuacja.
    Systemy Hussarskie. HR 8444
    Gdy tam latałem i się "bawiłem" (nie przeszkadzając bezpośrednio graczom. [No... może raz kogoś wywaliłem z SuperCruise, ale tylko raz[Szkoda że go nie zabiłem... potem na mnie polował]]) to po pewnym czasie okazało się że jest na mnie ogromna nagroda która przekraczała powyżej 20 mln.
    I pewne grupki goniły mnie jak opętane po pobliskich systemach, niektóre proponowały mi nawet legendarne "1vs1", ważne by mnie jakoś zabić.
    Potem w sumie to ochrzaniłem całą tę sytuację i grindowałem (lubię grindować, jestem człowiekiem grindu, dla mnie grind jest czymś więcej niż jakaś "fabuła" czy "grafika", najlepszy grind to kosmiczny grind) po drugiej stronie bańki cywilizacyjnej.

    Pamiętam jak AveMe polował na mnie swoim kochanym FreeDeLacnerem z powodu że usłyszał gdzieś te miliony które są za zabicie mnie.
    Więc trochę się zabawiliśmy ale ostatecznie nikt nie zginął.
    Nie mam za złe że mnie próbowaliście zabić, fajnie nawet było... ten dreszczyk podczas ucieczki.

    Tutaj ludzie mnie chyba znają z powodu że nie lubię TWH za panujące tam zasady i że jestem wrogo nastawiony na polską frakcję.
    Tak naprawdę to żałuję że rozpętałem "mini bitwę", to była moja wina i mam nadzieję że nie jesteście na mnie źli, moim zdaniem gra powinna bawić a nie wywoływać agresję do drugiej osoby.

    Może i nie chcę należeć do TWH, ale nie jestem zły na was, trochę mnie poniosło w wątku TWH, mam nadzieję że mi wybaczycie.

    Pozdrawiam.
    No, takie jest życie. Elite jest symulatorem życia w kosmosie, więc jeśli sam wlatujesz do systemu, w którym nie do końca jesteś mile widziany lub pracujesz na to, żeby nie być mile widzianym, to nie można mieć do nikogo pretensji, że wyznaczono nagrodę za twoją głowę. Nie mówię, że masz/powinieneś mieć pretensje, ale to właśnie w tej grze jest fajne. Możesz trafić na pokojowych pilotów lodówek z cargo pokroju mnie, a możesz zaleźć za skórę jakiejś większej grupce, z którą będą problemy. Niestety (a może i stety) nie możemy nikomu mówić co ma robić we własnym systemie. To daje, jak to ująłeś, dreszczyku emocji przy ucieczce.
    Choć fighter ze mnie żaden (wolę spokojny zarobek i trzymać się daleko od ciemnych interesów), to jednak nie miałbym nikomu za złe, że chce mnie wykurzyć ze swojego terenu, skoro jakoś mu tam wadzę. A jeśli się nie zgodziłbym z tym i umiał walczyć... Wtedy może zrobić się naprawdę ciekawie.
    Jako, że nie spotkałem nikogo z TWH i nieprędko się to zdarzy (póki co nie zapuszczam się w tamte rejony) to jednak szanuję, że bronią swoich terenów, jakkolwiek by to nie brzmiało. Gdybym sam miał system, a ktoś by "wyciągał" moich, to też bym strzelił fajną nagrodę. Choćby dla idei. Nie mam nic do grożenia w grze, choćby najbrutalniejszego, o ile to nie wychodzi poza serwery. Bo raz spotkasz kogoś, kto ci grozi wyrżnięciem do 3 pokolenia, a czasem możesz znaleźć w otchłani fajnego kamrata. Życie, życie jest nowelą, raz przyjazną, a raz wrogą, cytując pewnego starożytnego ( ) piosenkarza. A 20 mln+... Hmm... Gdybym tylko miał sprzęt i umiejętności...

    Jak ktoś wyżej napisał - Elite to gra dla ludzi z wyobraźnią i pozdrawiam serdecznie tych, którzy ją mają.
    Pomyślnych wiatrów... słonecznych.

    PS Chrzanić piratów, do nich zero szacunku

  11. #4361
    Ja napiszę tylko tyle, że to nie do końca było tak, jak Dorion opisał...

    Pozwolę sobie zacytować małą wymianę PW:

    Originally Posted by Cmdr Mathias Shallowgrave
    Cześć Dorion,
    Będę wdzięczny, jeśli nie będziesz próbował grabić Husarzy w HR 8444.
    Pozdrawiam,
    Originally Posted by Dorion300
    Wybacz ale chciałem przetestować szybkość reakcji Hurzasy jak coś ktoś zrobi. Przez co ściśle śledziłem aktywność na tym forum.


    Wiem, jestem dziwny że takie coś sprawdzam, taki już jestem.

    Pewnie mi nie wierzysz ale nie musisz, mi toobojętne czy ktoś mi wierzy bądź nie, interesują mnie tylko efekty i skutki.
    To zaledwie początek naszego, hmm, dialogu Stare to jednak dzieje i naprawdę nie chce mi się do nich wracać. A co do naszych systemów, to wszystkich polskich pilotów witamy z otwartymi rękami. Wycinek z odpowiedniego wątku na naszym forum:

    INFORMACJA DLA OSÓB SPOZA SKRZYDLATEJ HUSARII, KTÓRE ODWIEDZAJĄ NASZE SYSTEMY

    Systemem domowym Skrzydlatej Husarii jest HR 8444. Oprócz tego kontrolujemy jeszcze ponad 30 okolicznych systemów. Zapraszamy serdecznie do odwiedzin i korzystania z usług i serwisów naszych portów orbitalnych, outpostów oraz baz planetarnych. Mamy kilka perełek, np. górniczy HR 8671 czy rolniczy Ngakwites... znajdzie się też sporo ładnych widoków, w tym jeden dziewiczy i niezamieszkały Earth Like World, którego odkrycie pozostawię jednak Wam. Zapraszamy turystów!
    Ten wątek to jednak nie miejsce na dyskusję o tym, więc jeśli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam na nasze forum po więcej informacji

    Link w mojej sygnaturze.

    A ja ciągle czekam na opis tego, co się Wam podoba w Elite

  12. #4362
    To przepraszam że źle opisałem i odkopałem ale mnie to ostatnio dość mocno męczyło. Już nie będę tego odkopywał. :|

    W Elite mi się podoba to że świat gry jest taki.... losowy.
    Losowe misje, losowe wydarzenia. Bardzo lubię losowość.

    Lubię Elite także za klimat, że jest ono taki..."mroczny", taki dość "realistyczny"?
    że nie ma kolorowych planet a świat nie jest zapełniony różnymi inteligentnymi rasami które wyglądają dość "abstrakcyjnie", jak w Star Wars'ach czy w Star Treku.
    Dlatego pokochałem ten świat gry od razu przy pierwszym spotkaniu, że próbuje(?) być "prawdziwy" i "szary".
    Są miejsca high-tech gdzie większość żyje w dostatku i są miejsca biedne.
    Jest niewolnictwo w niektórych zakątkach bańki cywilizacyjnej.

    I to w sumie tyle co jest ciekawego w Elite.
    Jest Grind, lubię Grind.
    Spędziłem dużo czasu przy różnych grindowych grach. (np. Warframe, Elite: Dangerous)
    Eksploracja kosmosu w obecnej wersji jest strasznie nie ciekawa ale za to są bardzo ciekawe i odległe miejsca w które można się udać.
    Jak i pewnie jest wiele nieodkrytych i ciekawych miejsc.
    Walka jest ciekawa, trzeba myśleć podczas walki i można czasami podejść strategicznie do tematu.

    Można w grze się mordować, ale nie trzeba.
    Ja dla przykładu nie zabiłem ani jednego gracza (raz umarłem przez gracza) podczas całej swojej rozgrywki w Elite. (ponad 750h) (Moim celem jest graniem głównie na Open, ale jednak przełączam się na Solo/Group)
    Ale za to dużo botów poszło z mojej ręki.
    Podoba mi się to że można grać z drużyną, że gra oferuje funkcje aby grać jakoś sensownie zespołowo. (np. beacon wings)
    Podoba mi się także pomysł z GalNet'em, że coś się dzieje w tle, czuć że toczy się historia w tle a ty jesteś tylko małym pilotem. Że gracz nie ratuje świata, po prostu istnieje i może robić co chce. (nie koniecznie legalnego. :> arrrrrr...)

    Na pewno kilka rzeczy bym jeszcze dodał ale muszę przypomnieć.

  13. #4363
    Mi podoba się latanie po póstce kosmosu. Jak leci moja rakieta np 400 k LS 😀 mnie taki lot wtedy odpręża i uspokaja po całym dniu w pracy 😀

  14. #4364
    Originally Posted by Sapiecha View Post (Source)
    póstce
    "Pustce" na litość boską Przepraszam za czepialstwo ale mi to tak zgrzytnęło przy czytaniu że myślałem że mi coś do oka wpadło ;-)

  15. #4365
    @StarLight & @chotnik - czy brak odpowiedzi oznacza, że kompletnie nic Wam się w Elite nie podoba?

Page 291 of 293 FirstFirst ... 281287288289290291292293 LastLast