Szwadron - Calamari Union [CALM]

Komanderzy

Nazywam się Frank

Nie chcę zamęczać was ani siebie tłumaczeniem powodów dla których życie jest niemożliwe w tym systemie. Wszyscy znamy okoliczności, które ukształtowały nas już w dzieciństwie: przepełnione domy, ignorancja, głód. Nie mowiąc o zatłoczonych środkach transportu z nieregularnymi rozkładami lotów. Tutaj jest więcej kraterów niż gdziekolwiek indziej we wszechświecie! Puszczone luzem dzieci i psy sprawiają, że poruszanie po planecie staje się niemożliwe. Niczym trędowaci chowamy się w ciemnych zaułkach. Jesteśmy poniżani i opluwani, jakbyśmy nie byli członkami dumnej nacji. Poza tym, kiedyś stara wredna baba kopnęła mnie w nogę, bo ośmieliłem się odezwać w niewłaściwym momencie. A ja nie jestem psem! I wiem, że wy też możecie zacząć szanować siebie, choćby tylko trochę, jeśli to konieczne. Dlatego zwracam się do was dzisiaj: koniec z płaczem! Czas odejść! Zdaję sobie sprawę, że decyzja nie będzie łatwa. Wielu z nas jest silnie związanych z tym miejscem. Wielu będzie musiało poświęcić własne dzieciństwo, wspomnienia i rodziny. Ale gałąź zgniłego drzewa musi szukać zdrowszego pnia. Wszyscy słyszeliśmy naszych dziadków i rodziców kiedy opowiadali o miejscu znajdującym się gdzieś w galaktyce – o Eirze. Gdzie stacje są duże, a powietrze czyste i pozbawione skażeń. To jest nasz cel! Ale zanim przejdziemy do kwestii praktycznych, chcę się upewnić, że każdy z nas zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw i odpowiedzialności jaka ciąży na nas w trakcie naszych poszukiwań.

Działamy w konspiracji. Nie zwracamy uwagi na politykę, religię oraz rozgrywki sportowe. Nadużywamy przekleństw, alkoholu i narkotyków. Kłócimy się na temat preferencji aksjologicznych. Nie kłócimy się o ontologię, ponieważ nie wiemy co to znaczy, a poza tym nie lubimy lekarzy. Nie kłócimy się o pieniądze, ponieważ nigdy nie przywiązywaliśmy do nich wagi. Pojęcia godności, dumy i honoru nie istnieją w naszym słowniku. Pomimo faktu iż z majsterkowaniem podobnie jak z kulturą wyższą jesteśmy na bakier, możemy pomóc innym unionistom w odpowiedzi na dręczące ich pytania odnośnie reaktora, prądnicy, agregatów chłodzących i innych ustrojstw, które mogą załadować na swój statkolot. Możemy również pomóc w zdobyciu kilku milionów kredytów, jeśli któregoś nie będzie stać na butelkę johnnego mnemoniczka. Znamy trzy trudne słowa: prestidigitator, perystaltyka i archeopteryx.

Zwerbujemy każdego bez względu na pochodzenie i wyznawany światopogląd. Kwakrów, koszernych skurczybyków, gojów faszystowskich, neokantystów, a nawet rzymskich katolików, ale pomimo dzielących nas różnic wszyscy jesteśmy w stanie zjednoczyć się w poszukiwaniach Eiry, miejsca wiecznego szczęścia, dobrobytu i wolności.

Więc jeśli przygnał cię tu wewnętrzny ból spowodowany niezgodą na zastany porządek wszechświata, bądź jakikolwiek inny eskapistyczny powód ważny tylko dla ciebie, jeśli jesteś na tyle odważny żeby podołać zadaniu, przezwyciężyć przeważające siły przeciwnika, którego jedynym celem jest nie dopuścić do odkrycia przez nas drogi do Eiry, jeśli bliska jest ci wolność, ale wiecie, mówię o takiej wolności naprawdę, jeśli jesteś w stanie zostawić za sobą pracę, karierę, rodzinę, potomstwo to oznacza, że jesteś jednym z nas! Muszę kończyć.. Żona wraca!
 

rootsrat

Volunteer Moderator
Komanderzy

Nazywam się Frank

Nie chcę zamęczać was ani siebie tłumaczeniem powodów dla których życie jest niemożliwe w tym systemie. Wszyscy znamy okoliczności, które ukształtowały nas już w dzieciństwie: przepełnione domy, ignorancja, głód. Nie mowiąc o zatłoczonych środkach transportu z nieregularnymi rozkładami lotów. Tutaj jest więcej kraterów niż gdziekolwiek indziej we wszechświecie! Puszczone luzem dzieci i psy sprawiają, że poruszanie po planecie staje się niemożliwe. Niczym trędowaci chowamy się w ciemnych zaułkach. Jesteśmy poniżani i opluwani, jakbyśmy nie byli członkami dumnej nacji. Poza tym, kiedyś stara wredna baba kopnęła mnie w nogę, bo ośmieliłem się odezwać w niewłaściwym momencie. A ja nie jestem psem! I wiem, że wy też możecie zacząć szanować siebie, choćby tylko trochę, jeśli to konieczne. Dlatego zwracam się do was dzisiaj: koniec z płaczem! Czas odejść! Zdaję sobie sprawę, że decyzja nie będzie łatwa. Wielu z nas jest silnie związanych z tym miejscem. Wielu będzie musiało poświęcić własne dzieciństwo, wspomnienia i rodziny. Ale gałąź zgniłego drzewa musi szukać zdrowszego pnia. Wszyscy słyszeliśmy naszych dziadków i rodziców kiedy opowiadali o miejscu znajdującym się gdzieś w galaktyce – o Eirze. Gdzie stacje są duże, a powietrze czyste i pozbawione skażeń. To jest nasz cel! Ale zanim przejdziemy do kwestii praktycznych, chcę się upewnić, że każdy z nas zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw i odpowiedzialności jaka ciąży na nas w trakcie naszych poszukiwań.

Działamy w konspiracji. Nie zwracamy uwagi na politykę, religię oraz rozgrywki sportowe. Nadużywamy przekleństw, alkoholu i narkotyków. Kłócimy się na temat preferencji aksjologicznych. Nie kłócimy się o ontologię, ponieważ nie wiemy co to znaczy, a poza tym nie lubimy lekarzy. Nie kłócimy się o pieniądze, ponieważ nigdy nie przywiązywaliśmy do nich wagi. Pojęcia godności, dumy i honoru nie istnieją w naszym słowniku. Pomimo faktu iż z majsterkowaniem podobnie jak z kulturą wyższą jesteśmy na bakier, możemy pomóc innym unionistom w odpowiedzi na dręczące ich pytania odnośnie reaktora, prądnicy, agregatów chłodzących i innych ustrojstw, które mogą załadować na swój statkolot. Możemy również pomóc w zdobyciu kilku milionów kredytów, jeśli któregoś nie będzie stać na butelkę johnnego mnemoniczka. Znamy trzy trudne słowa: prestidigitator, perystaltyka i archeopteryx.

Zwerbujemy każdego bez względu na pochodzenie i wyznawany światopogląd. Kwakrów, koszernych skurczybyków, gojów faszystowskich, neokantystów, a nawet rzymskich katolików, ale pomimo dzielących nas różnic wszyscy jesteśmy w stanie zjednoczyć się w poszukiwaniach Eiry, miejsca wiecznego szczęścia, dobrobytu i wolności.

Więc jeśli przygnał cię tu wewnętrzny ból spowodowany niezgodą na zastany porządek wszechświata, bądź jakikolwiek inny eskapistyczny powód ważny tylko dla ciebie, jeśli jesteś na tyle odważny żeby podołać zadaniu, przezwyciężyć przeważające siły przeciwnika, którego jedynym celem jest nie dopuścić do odkrycia przez nas drogi do Eiry, jeśli bliska jest ci wolność, ale wiecie, mówię o takiej wolności naprawdę, jeśli jesteś w stanie zostawić za sobą pracę, karierę, rodzinę, potomstwo to oznacza, że jesteś jednym z nas! Muszę kończyć.. Żona wraca!
+rep!

Z takim postem wprowadzającym sam bym dołączył, gdyby nie to, że już do jednego należę :D

07 Cmdr i do zobaczenia w kosmosie!
 
Hej vonkinsky!

Dzięki za klimatycznego posta! Polskich szwadronów nigdy za wiele.

Zapraszam do powitania poprzez wpis do Ogólnopolskiego Spisu Pilotów,

oraz do zapoznania się z regulaminem (przez którego 7. pkt musiałem nieco edytować Twego posta... )
Zauważyłem. No nie da się żyć w tym opresyjnym systemie..

+rep!

Z takim postem wprowadzającym sam bym dołączył, gdyby nie to, że już do jednego należę :D

07 Cmdr i do zobaczenia w kosmosie!
Ha! Zdążyłeś pewnie podświadomie zauważać, że to co z pozoru wydaje się być rzeczywistością, po głębszej analizie niewiele ją przypomina. Dobrze. Zadawaj pytania. Kwestionuj to co mówia wszyscy wokoło, kwestionuj to co sam stworzyłeś, a decyzja o przystąpieniu do Calamari Union pojawi się w twojej głowie szybciej niż się spodziewasz.

W Calamari wszyscy jesteśmy równi i wszyscy mamy takie same możliwości. Nie stosujemy pojęć typu "prawa", bo z definicji kojarzą nam się z kodeksami, które odbieramy zdecydowanie negatywnie. Ale w międzyczasie możesz wspomóc nas w poszukiwaniach Eiry. Działamy w ukryciu, tak więc wielu kommanderów wspiera nas nie należąc formalnie do naszego stowarzyszenia, a zaufani naukowcy analizują wszystkie uzyskane informacje przybliżając nas do odkrycia drogi do wiecznej i powszechnej szczęśliwości.
 
Top Bottom